25 sierpnia 2026, 18:22
W sieci wrze za każdym razem, gdy ktoś pyta o budżet na pierścionek zaręczynowy. Jedni mówią, że siedem tysięcy to absolutne minimum, inni - że to fortuna wyrzucona w błoto. Sprawdziłyśmy, co realnie można kupić za trzy, siedem i dziesięć tysięcy złotych. Różnice są większe, niż mogłoby się wydawać!
Fot. Freepik
Skąd w ogóle wzięła się zasada "trzech pensji"?
Zacznijmy od tego, że słynna reguła mówiąca o wydaniu na pierścionek równowartości dwóch albo trzech miesięcznych wynagrodzeń nie jest żadną tradycją. To hasło reklamowe, które w latach 30. i 40. XX wieku wymyśliła agencja pracująca dla koncernu diamentowego De Beers. Ta sama kampania spopularyzowała zresztą przekonanie, że pierścionek zaręczynowy w ogóle musi mieć diament.









