Czasem nawet najlepszy plan przegrywa nie z apetytem, lecz z logistyką. W lodówce czekają warzywa na zupę, mięso na obiad i składniki na sałatkę, tylko niczego z tej listy nie da się zjeść w ciągu minuty. Gdy głód zaczyna zaglądać nam przez ramię, otwieramy więc kolejne szafki, skubiemy plaster sera, dokładamy garść chrupek, a na koniec sięgamy po coś słodkiego.

Dietetyczka Roksana Środa radzi, żeby przewidzieć ten scenariusz już podczas zakupów. Obok produktów na zaplanowane posiłki w koszyku powinno znaleźć się także coś, co można wyjąć, otworzyć i zjeść bez długich przygotowań. Zapytałam więc naszą ekspertkę, na co najlepiej postawić i dostałam kilka konkretnych propozycji.

Zobacz wideo

Wieczorem mózg chce nagrody. Najlepiej bez gotowania

Podjadanie nie zawsze wynika z fizycznego głodu. Czasem próbujemy w ten sposób rozładować stres, przegonić nudę albo sprawić sobie drobną przyjemność po ośmiu godzinach pracy. Nie można jednak całkiem pominąć tego, co dzieje się w żołądku. Jeśli od ostatniego konkretnego posiłku minęło sporo czasu, organizm zaczyna domagać się energii. Trudno wtedy oczekiwać, że z entuzjazmem zabierzemy się za obieranie marchewki i gotowanie kaszy.