Rekrutacja do szkół ponadpodstawowych to gra strategiczna. Głównie dla rodziców. Kto nie umie w nią grać, przegrywa, nawet jak ma dobre karty. Problem w tym, że gracze co roku są nowi i nie wszyscy od razu łapią zasady.
Na poświęconych edukacji portalach sporo narzekania rodziców. Piszą o tegorocznej rekrutacji do szkół ponadpodstawowych w Krakowie. O swojej irytacji, bezradności i poczuciu niesprawiedliwości. Ojciec skarży się, że dziecko ma świadectwo z paskiem i nie dostało się do żadnego liceum w mieście. "Egzamin ósmoklasisty poszedł mu nieco słabiej, ale czy 146 punktów (na 200 możliwych) to za mało by uczyć się w LO w Krakowie?" - pyta.
Teoretycznie nie, ale w praktyce wszystko zależy od strategii przyjętej w trakcie rekrutacji. W Krakowie można składać podania do dowolnej liczby szkół i dowolnej liczby klas (należy przy tym zaznaczyć kolejność ich wyboru). To komputer, na podstawie punktów zdobytych za świadectwo i egzamin ósmoklasisty, przydziela kandydata do szkoły. Progi punktowe każdego roku są inne, zależą od starających się o przyjęcie do szkoły uczniów. Warto jednak sprawdzać jak kształtowały się w ubiegłych latach, bo to pozwala w miarę realnie ocenić szanse dziecka.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.







