Oceny ze szkoły podstawowej nic nie wnoszą i nic nie znaczą. Często wystawiane są pod presją rodzica albo od niechcenia, dla świętego spokoju - mówi dr Karol Dudek-Różycki.

Na co skarżą się rodzice zdolnych ósmoklasistów z wielkich miast? Że ich dzieci przez dużą część ósmej klasy są zestresowane egzaminem, a stres kończy się dopiero pod koniec sierpnia. Bo większość tych zdolnych dzieci, które miały pecha wystartować w obleganej olimpiadzie albo konkursie, nie dostało przepustki do ogólniaka, a zadecydować o tym może kwestia kilku punktów.

- System rekrutacyjny w dużej mierze oparty jest na konkursach. Rozumiem, że pierwszeństwo przysługuje komuś, kto dotarł do finału. Ale często jest tak, i moja córka jest tego przykładem, że brakuje kilku punktów i tracisz ten "złoty bilet" wstępu do wymarzonego ogólniaka - mówi Magdalena, mama ósmoklasistki z Warszawy.

kalendarium

Klub Gazety Wyborczej