Firma MyDr, z której wyciekły dane 19 mln Polaków, dotąd nie ustaliła, czyje dane skradziono. - Z każdym dniem maleje nadzieja, że kiedykolwiek się tego dowiemy - mówi ekspert. Z 12 tys. poradni obsługiwanych przez MyDr na razie tylko kilkaset zgłosiło sprawę w UODO.

O wycieku pierwszy napisał 10 sierpnia wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawłowski na platformie X. Kilka godzin później w portalu Zaufanatrzeciastrona.pl ukazał się artykuł ujawniający więcej szczegółów. Chodzi o dane prawie 19 mln Polaków zarejestrowanych w poradniach obsługiwanych przez firmę MyDr, która specjalizuje się w oprogramowaniu zapewniającym obieg elektronicznej dokumentacji medycznej.

Firma nadal chwali się na stronie, że obsługuje 3 mln porad lekarskich i 2,7 mln recept miesięcznie. I to właśnie informacje o poradach i receptach wyciekły. Na dowód portal Zaufanatrzeciastrona.pl dostał od hakerów PESEL, numery telefonów i dane o receptach jednego ze znanych polityków, a potem także osób związanych z portalem. Hakerzy napisali do portalu, bo MyDr nie zareagował na ich zgłoszenia o włamaniu i wycieku danych.

kalendarium

Klimat i Środowisko