Hakerzy skradli z chmury 2,5 TB danych. Można z nich wyczytać nie tylko pesele, ale też informacje, jakie leki przyjmował przez ostatnie 10 lat polityk lub inna znana osoba.
Hakerzy włamali się do bazy danych platformy MyDr i skradli dane medyczne pacjentów kilkunastu tysięcy przychodni i gabinetów, którzy korzystali z oprogramowania MyDr, jednej z największych polskich firm zajmujących się prowadzeniem elektronicznej dokumentacji medycznej. – Mamy do czynienia z największym wyciekiem danych w historii – ocenił wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. Dodał, że "odpowiednie służby zostały poinformowane i prowadzone są intensywne działania związane z ustaleniem wszystkich okoliczności sprawy". Według Gawkowskiego zainfekowana struktura informatyczna MyDr została zdjęta. Aplikacja działa już normalnie a poradnie, które z niej korzystają, bez przeszkód przyjmują pacjentów. Nie wykluczył jednak, że wykradzione wrażliwe dane mogą służyć do szantażowania, zwłaszcza osób znanych, w tym polityków.
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.











