Trasa Łazienkowska na Saskiej Kępie dołączy w weekend do długiej listy zwężonych ulic w Warszawie. Dwa miesiące po groźnym pożarze autobusu drogowcy wymienią uszkodzoną wtedy nawierzchnię. Spalone ekrany akustyczne postoją w tym miejscu jeszcze dłużej. Dlaczego?
Pożar miejskiego autobusu marki Solbus na płynny gaz wyglądał bardzo groźnie. Ogień wybuchł pod wieczór 17 czerwca w komorze silnika, gdy kierowca linii 411 zbliżał się Aleją Stanów Zjednoczonych do skrętu w ul. Saską na Gocław. Gęsty, czarny dym unosił się nad Saską Kępą i było go widać z drugiego brzegu Wisły. Nikt z pasażerów nie ucierpiał - ewakuowali się, nim przybyła straż pożarna. Przegubowiec nadaje się do kasacji.
W pożarze autobusu ucierpiała też infrastruktura drogowa. Akurat ten odcinek Trasy Łazienkowskiej był remontowany przez ostatnie trzy lata. Pasażerowie komunikacji miejskiej i kierowcy skarżyli się na korki, które tworzyły się z powodu zwężenia jednej z głównych arterii miasta. Po akcji gaśniczej na jezdni znowu stanęły bariery na wysokości nadpalonych ekranów akustycznych, które nadal czekają na wymianę.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.






