Wdrożona trzy lata temu przez Kreml "śmiercioekonomika" wyczerpuje swój potencjał. Rośnie ryzyko wznowienia poboru do rosyjskiej armii.
Wbrew spekulacjom prowadzonej w Rosji, w Ukrainie i w świecie propagandy, nie wiemy jaki jest dziś bilans wojennych rachunków Putina. Możemy się tylko domyślać, ile jest po stronie „winien" (śmierci i okaleczenia żołnierzy), a ile po stronie „ma" (chętnych do podpisania kontraktu na służbę frontową).
Ukraińcy twierdzą, że z nawiązką wykonują „plan Wołodymyra Zełenskiego", który zakłada codzienne zabijanie tysiąca żołnierzy agresora.
Z rosyjskich dostępnych raportów finansowych o wypłatach „trumiennych" (premie dla rodzin za poległych) wynika, że dzienna liczba zabitych Rosjan wynosi około 300. To jednak dane niepełne i mocno nieaktualne.
kalendarium







