Mężczyzna wstępnie pozostanie w areszcie przez miesiąc. Węgierskie służby podejrzewają go o nieumyślne spowodowanie śmiertelnego wypadku o charakterze masowym.

Sąd rejonowy w Miszkolcu na wniosek prokuratury rejonowej podjął we wtorek decyzję o zastosowaniu tymczasowego aresztu wobec kierowcy polskiego autokaru wstępnie na okres jednego miesiąca - przekazał Tamas Barko, rzecznik prasowy prokuratury regionu Borsod-Abauj-Zemplen.

- Podejrzany nie złożył jeszcze wyjaśnień. Według informacji uzyskanych w toku dotychczasowego postępowania, do wypadku doszło prawdopodobnie wskutek zaśnięcia kierowcy za kierownicą - powiedział Barko. Dodał, że "obecnie nie ma nowych ustaleń w sprawie".

Dzień wcześniej rzecznik węgierskiej policji poinformował, że na razie nie ma żadnych negocjacji dotyczących ewentualnego przekazania kierowcy stronie polskiej, o czym pisaliśmy w Gazeta.pl.

W oświadczeniu opublikowanym wcześniej na stronie prokuratury regionu Borsod-Abauj-Zemplen stwierdzono, że "kierowca nie był w stanie zapewniającym bezpieczne prowadzenie pojazdu; zasnął z powodu zmęczenia, w wyniku czego autobus zjechał z jezdni w prawo przez pas awaryjny, a następnie przewrócił się na bok na skarpie przy autostradzie". Węgierska policja ustaliła też, że w momencie wypadku mężczyzna nie był pod wpływem alkoholu ani innych środków odurzających.