To była demolka. Legia Warszawa rozbiła Radomiaka Radom 5:0 w pierwszym meczu czwartej kolejki Ekstraklasy, już do przerwy prowadząc czterema golami. Koszmar w stolicy przeżył debiutujący w drużynie gości Bartłomiej Gradecki. Tak złego występu bramkarza dawno nie widzieliśmy.
L / PAP
- Odkąd w Legii jest trener Marek Papszun, jest ona bardzo powtarzalna. Widać, nad czym drużyna pracuje, jak chce grać w piłkę. Jej charakterystyka jest bardzo jasna. Na mecz z Legią "łatwo" się przygotować, ale z drugiej strony to bardzo trudne spotkanie, bo grasz z drużyną, która mentalnie, fizycznie i sportowo jest na bardzo wysokim poziomie - przed meczem z Legią mówił trener Radomiaka Radom, Tomasz Kaczmarek. - Kibicowsko to mecz przyjaźni, ale na boisku każdy będzie walczył o swoje. Tu nie będzie sentymentów - dodawał szkoleniowiec Warszawiaków, Marek Papszun.
Obaj szkoleniowcy dobrze zapowiedzieli pierwszy mecz czwartej kolejki Ekstraklasy, zanim on w ogóle się zaczął. Radomiak może i wiedział, jak gra Legia, ale kompletnie nie potrafił się jej przeciwstawić. A Legia bezlitośnie to wykorzystała, dlatego już po 17 minutach prowadziła aż 3:0.
Zobacz wideo SEKRETY MANCHESTERU UNITED. WESZLIŚMY TAM Z KAMERĄ






