Do ostatnich sekund wydawało się, że Legia Warszawa na inaugurację sezonu bezbramkowo zremisuje z Pogonią Szczecin po koszmarnym występie Milety Rajovicia. Duńczyka w ostatniej chwili wyręczył i uratował Zoran Arsenić, a drużyna Marka Papszuna w swoim stylu wyszarpała wygraną 1:0.

Ta akcja była chaotyczna jak całe spotkanie. Piłka trafiła w pole karne Pogoni, gdzieś się odbiła, gdzieś spadła i ostatecznie nie do końca wiadomo było ani jak do bramki wpadła, ani kto ją do niej wepchnął. A w ostatnich sekundach meczu zrobił to debiutujący w Legii Zoran Arsenić.

Drużyna Marka Papszuna może nie zachwyciła, ale zasłużyła na zwycięstwo. To byłoby bardziej okazałe, gdyby w ataku Legii grał zawodnik lepszy niż Mileta Rajović. Duńczyk popsuł trzy doskonałe okazje, przez niego sędzia nie uznał Warszawiakom dwóch goli, ale ostatecznie legioniści na inaugurację sezonu zwyciężyli 1:0.

Po meczu piłkarze świętowali ze swoimi kibicami, mogąc głęboko odetchnąć z ulgą. Największą ulgę na pewno poczuł Rajović, którego występ kibice zdążyli nazwać "najgorszym w historii, a ci na stadionie domagali się zdjęcia go z boiska.

"Najgorszy występ w historii"