To był dopiero drugi mecz tego sezonu, więc trudno o wielkie wnioski, ale kibice Legii Warszawa w końcu mogą mieć nadzieję na lepszy czas. Drużyna Marka Papszuna wygrała szóste spotkanie o punkty z rzędu, a w meczu z Zagłębiem Lubin (3:1) do wyniku dołożyła efektowny styl. Radość kibiców popsuł tylko Mileta Rajović, który znowu zagrał od pierwszej minuty.

Ostatni raz tak głośne brawa po meczu Legii były chyba trzy miesiące temu, tuż po zwycięstwie 1:0 z Widzewem Łódź. Wtedy jednak kibiców rozpierały wielkie emocje, bo drużyna Marka Papszuna strzeliła gola w ostatnich sekundach, robiąc wielki krok w kierunku utrzymania w Ekstraklasie. Teraz było inaczej. Piłkarze zasłużyli na brawa postawą w meczu z Zagłębiem Lubin. Meczu, który zaczął się koszmarnie, ale który Warszawiacy wygrali jak najbardziej zasłużenie. I efektownie.

To był jeden z najlepszych meczów Legii w ostatnich miesiącach. Drużyna Papszuna miała trochę szczęścia i problemów w obronie, ale tak dobrze w ofensywie nie zaprezentowała się dawno. Dlatego nie dziwiło, że po spotkaniu piłkarze przez kilka minut świętowali z kibicami. Atmosfera, która w ostatnim sezonie długo była nie do zniesienia, mocno się poprawiła. Mimo że to tylko dwa mecze i na wielkie słowa jeszcze za wcześnie, to w końcu w Legii jest nadzieja na lepsze jutro.