Jako zwierzchnik Sił Zbrojnych Karol Nawrocki zachowuje się, jakby po wybuchu wojny miał nimi dowodzić. Do ekspresyjnego stylu głowy państwa generałowie podchodzą z dystansem i rezerwą.
„Wasz prezydent nigdy nie powie do was: »naprzód«. Zawsze będę mówił do was: »za mną«". Te słowa wypowiedziane przez Karola Nawrockiego 6 sierpnia ubiegłego roku miały zdefiniować jego relacje z wojskiem. Po roku jego urzędowania w kuluarach armii mówi się, że Pałac Prezydencki przestał być jedynie ośrodkiem reprezentacyjnym, ale podjął walkę z kierownictwem Ministerstwa Obrony Narodowej i premierem Donaldem Tuskiem o kontrolę nad armią.
Jak Nawrocki widzi siebie w roli zwierzchnika sił zbrojnych, można było się przekonać jeszcze w czasie kampanii wyborczej. Zapowiadał wówczas, że chce decydować o zakupach nowoczesnego sprzętu, obiecywał milion rezerwistów i 5 proc. PKB na armię. A kiedy już pokonał Rafała Trzaskowskiego, oznajmił, że będzie „głosem polskich żołnierzy i oficerów", bo bezpieczeństwo Polski zaczyna się od każdego szeregowego.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.









