W maju 2009 roku 21-letni Patryk Błoch z Pieszyc pod Dzierżoniowem odprowadził do domu swoją ciężarną dziewczynę i poszedł na przystanek. Odtąd słuch o nim zaginął.

Okazało się jeszcze tylko, że po drodze na przystanek spotkał swoich znajomych z pracy. Rozmawiali i pili alkohol. Potem nikt już go nie widział. Edward M., którego posesji się spotkali, i Jarosław D., jego kolega, zeznawali, że wyszedł z imprezy około godziny 22. I tyle.

Patryka szukano 10 lat w całej Polsce, ale bezskutecznie. – Był marzec 2019 roku i niebawem Patryk zostałby uznany za zmarłego – opowiada zastępca prokuratora rejonowego w Dzierżoniowie Emil Wojtyra. – Postanowiliśmy przyjrzeć się sprawie jeszcze raz, zwłaszcza że cały czas coś nie dawało mi spokoju. Zawiązał się zespół. Zaczęliśmy przy tym chodzić.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

MATERIAŁ PROMOCYJNY