Przedmioty mogące pochodzić sprzed tysiący lat wykopał na łące pod Brwinowem poszukiwacz amator. Zawiózł je do konserwatora zabytków, który - według znalazcy - zignorował to odkrycie. Do jego zarzutów odniósł się urząd konserwatorski.
Sprawę tego znaleziska opisaliśmy w końcu lipca. Rok wcześniej Paweł Szelest, członek jednego ze stowarzyszeń historycznych, wybrał się z wykrywaczem metalu na nieużytkowane łąki w rejonie Brwinowa nieopodal Warszawy. Na takie poszukiwania tkwiących w ziemi "skarbów" miał potrzebne pozwolenia właściciela terenu (w tym przypadku to powiat pruszkowski) i konserwatora zabytków. W miejscu, gdzie detektor wydał charakterystyczny pisk, mężczyzna zaczął kopać. Na głębokości około 20 cm natrafił na kilka przedmiotów: rękojeść miecza, tulejkowaty element ozdobnej szpili, łyżkę w dwóch fragmentach oraz prawdopodobnie fragment rudy darniowej.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
MATERIAŁ PROMOCYJNY, 18+
MATERIAŁ PROMOCYJNY








