Miał być bezpłatny eDziennik, jest bunt nauczycieli. Do systemu mają logować się przy użyciu prywatnych telefonów, a podczas pilotażu czeka ich dodatkowa praca bez dodatkowej zapłaty.
Nauczycielka: - Co z tego, że nic mnie to nie będzie kosztować? Mnie denerwuje sam fakt, że rząd reformuje szkołę kosztem moich prywatnych zasobów, w tym wypadku mojego telefonu. Moi dziadkowie mieli takie powiedzenie: jak koń dobrze ciągnie, to się mu dokłada. Nauczyciele już bardzo długo dobrze ciągną, więc nam dołożyli. Kupujemy z własnych zasobów papier do ksero, drukujemy szkolne dokumenty na domowych drukarkach. Teraz mamy eksploatować prywatne komórki.
Nauczyciel: - Jakby nie było ważniejszych rzeczy do zrobienia w oświacie. Brakuje nauczycieli, ich stan psychiczny jest marny. Dbając o własną psychikę pilnowałem, by w prywatnej komórce nie mieć niczego, co jest związane ze szkołą. Teraz będę musiał ją wykorzystywać do celów służbowych.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
MATERIAŁ PROMOCYJNY







