Niezależni dziennikarze przez 16 lat mieli zakaz wstępu na konferencje prasowe członków rządu Orbána. Ponieważ sale świeciły pustkami, MSZ delegowało na nie urzędników, by udawali reporterów.

- Nie chcieliśmy obrazić naszych gości, którzy przemawialiby przy pustej sali – tłumaczył pomysł zapełnienia sal konferencyjnych Máté Paczolay, sekretarz prasowy byłego ministra spraw zagranicznych Pétera Szijjártó, którego historia ta dotyczy.

W poniedziałek (10.08) portal 444.hu ujawnił, że Paczolay polecił szefom departamentów w MSZ delegować pracowników, by ci udawali się na konferencje i udawali dziennikarzy. Urzędnicy byli zobligowani przyjść przynajmniej pół godziny przed rozpoczęciem konferencji, mieli nakaz siedzieć w ciszy i nie mogli wstać do momentu, aż Szijjártó jej nie opuści. W rozmowie z 444.hu przyznali, że czasem na sali wśród 50-60 osób był tylko jeden dziennikarz publicznej agencji prasowej. Resztę stanowili goście zagranicznej delegacji i pracownicy MSZ.

kalendarium

demencja