Trener, opiekun, menedżer - Jorge Messi spełnił kilka dodatkowych ról wobec genialnego syna, a jego śmierć w wieku 68 lat okryła żałobą całą Argentynę. "Bądź silny, Leo" - ktoś napisał na metalowej bramie cmentarza w Perez, gdzie w niedzielę rano odbyła się prywatna ceremonia pogrzebowa.

Policja, która ochraniała cmentarz na przedmieściach Rosario, ostrzegła dziennikarzy, że zakazane jest używanie dronów do robienia zdjęć podczas ceremonii. Rodzina Messich prosiła media, sąsiadów, szefów argentyńskiej federacji, kolegów z boiska Lionela i wszystkich jego wielbicieli o chwilę spokoju. To miał być moment tylko dla nich: żony Jorge, dzieci, synowej i wnuków. Niektóre media zignorowały prośbę.

Niespełnione marzenie Jorge Messiego

Mieszkańcy Rosario uszanowali prywatność rodziny zmarłego. Budynki i płoty w okolicy cmentarza ozdobili kwiatami i napisami z kondolencjami i wsparciem. Jorge Messi przez dwa tygodnie walczył o życie w szpitalu w Rosario. Trafił tam na skutek komplikacji po chorobie. Zmarł w nocy w sobotę i już tego samego dnia jego sławny syn, obecnie piłkarz Interu Miami, przybył do Rosario prywatnym lotem z Florydy. Razem z żoną i dziećmi.

Wszystkie mecze we wszystkich kategoriach wiekowych w miniony weekend w Argentynie zaczęły się od minuty ciszy. Zawodnicy i sędziowie założyli czarne opaski na znak żałoby. Na wielu stadionach wieszano transparenty ze wsparciem dla syna zmarłego. "Leo querido, La Boca esta contigo" ("Leo, kochany, Boca jest z Tobą") – taki napis można było przeczytać na trybunach Boca Juniors w meczu z Velez Sarsfield w Buenos Aires - 300 km na południowy wschód od Rosario, rodzinnego miasta Jorge i Lionela Messich.