W prawie powinien znaleźć się zapis, na jaką odległość można podchodzić do dzikich zwierząt w ich naturalnym środowisku. Za jego naruszenie kary muszą być surowe - uważają prof. Rafał Kowalczyk i dyrektorka Białowieskiego Parku Narodowego. To wnioski po tym, jak żubr ugodził rogiem mężczyzną, który się do niego zbliżył.

Ustawa o ochronie przyrody zakazuje umyślnego lub bezmyślnego płoszenia, niepokojenia czy obserwacji powodujących stres u dziko żyjących zwierząt objętych ochroną gatunkową. Kodeks wykroczeń głosi: "Kto przez drażnienie lub płoszenie doprowadza zwierzę do tego, że staje się niebezpieczne, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1000 złotych albo karze nagany".

Za tym, aby te zapisy były stanowczo egzekwowane, opowiadają się dyrektorka Białowieskiego Parku Narodowego Olimpia Pabian i prof. Rafał Kowalczyk z Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży, który jest pewien:

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

MATERIAŁ PROMOCYJNY