Bo to książka ponadczasowa i wybitna. Traktuje o problemach polskiego zapóźnienia.
Są książki, które wzbudziły wielkie emocje, a pozostał po nich jedynie tytuł. Oto „Nędza Galicji w cyfrach" Stanisława Szczepanowskiego (1888). Tytułowa fraza przeszła do podręczników szkolnych i stała się hasłem, znanym wielu ludziom, którzy nie tylko książki tej nigdy nie mieli w ręku, ale nawet o niej nie słyszeli. Bolesław Prus ironizował, że przeciętny warszawski inteligent wie o Galicji tylko tyle, że ma ona „nędzę w cyfrach".
Szczepanowski, inżynier i przedsiębiorca naftowy, przybył do Galicji z Wielkiej Brytanii. Przybył, złapał się za głowę, i napisał książkę o tym, jak wydobyć Galicję z zacofania, jak zbliżyć ją do Wielkiej Brytanii, najwyżej rozwiniętego wówczas kraju na świecie. Pisał błyskotliwie, rzucał bon motami, jak choćby, że Galicjanin pracuje za ćwierć, a je za pół człowieka – czytelnik zapamiętywał takie zdania, ale obok była tabelka porównująca wyżywienie i wydajność pracy w różnych krajach Europy. Bon mot zmienia się więc w podsumowanie analizy danych statystycznych.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.







