O wszystko macie do nas pretensje. O wszystko, a my bronimy również was - słyszę od jednego z uczestników festiwalu literackiego, który, wbrew okolicznościom, próbuje wzmacniać ukraińską kulturę. Duch rozczarowania Polską obecny jest również i tutaj.
Weekendowy letni poranek w centrum Łucka. Ludzie spacerują, siedzą z kawą, spotykają się ze znajomymi. Na pierwszy rzut oka nic nie wskazuje, że w kraju toczy się wojna. W mieście właśnie rusza Festiwal Literacki Frontera, na który przyjechali najbardziej znani ukraińscy autorzy oraz blisko 4 tys. uczestników - wielu z Kijowa i innych miast mocno dotkniętych wojną.
Wydarzenie rozpoczyna minuta ciszy. Od pięciu lat codziennie o godz. 9.00 cała Ukraina zatrzymuje się, ustaje nawet ruch uliczny, aby oddać hołd ofiarom trwającej wojny. Tylko minionej nocy rosyjskie drony i rakiety w obwodzie kijowskim zabiły 10 osób i raniły setkę kolejnych. Rano przy śniadaniu w hotelu słyszę, jak młoda dziewczyna dzwoni do rodziców w stolicy, żeby sprawdzić, czy przeżyli ostatnią noc.
prognoza pogody
kalendarium








