Anna Świrszczyńska ufała mu bezgranicznie. Manipulował nią, ale tego nie dostrzegała. Współcześnie coś takiego nazywa się współuzależnieniem.
Papier jest cienki jak tania serwetka, atrament czarny, a pismo staranne.
Anna Świrszczyńska pisze tak wyraźnie tylko wtedy, gdy bardzo się stara. W prywatnych listach nierzadko bazgroli. Ale teraz występuje formalnie, niemal urzędowo (choć poufnie), a nie ma możliwości posłużenia się maszyną. Podobnie napisana była jej praca magisterska.
Nawet nie we wszystkich podaniach z czasu studiów przykładała się równie mocno do stawiania czytelnych liter. Sprawa musi być więc szczególnie ważna. Słowa nie mogą budzić żadnych wątpliwości.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.










