Jakim cudem krucyfiks najsłynniejszego rzeźbiarza w dziejach Zachodu przez wieki pozostawał nieznany? To zarazem zdumiewające i zrozumiałe.
Pewnego wrześniowego poranka w 1962 roku historyczka sztuki Margrit Lisner przyszła na Piazza Santo Spirito w kiepskim nastroju. Przebywała we Florencji ze względu na pracę naukową – zajmowała się toskańskimi krucyfiksami – lecz tego dnia jakimś boskim zrządzeniem losu postanowiła nie iść do biblioteki Kunsthistorisches Institut.
Zamiast tego zajrzała do kościoła Santo Spirito. Spotkała tam Guido Balestriego, przeora zakonu augustianów. Kiedy Lisner wspomniała mimochodem, że bada krucyfiksy, Balestri odparł, że mają jeden w klasztorze. Zaprowadził ją korytarzem do starej zakrystii. Nad drzwiami faktycznie wisiała drewniana rzeźba. Przedstawiała zupełnie nagiego Chrystusa o szczupłym ciele z widocznym zarysem mięśni. Lisner przyjrzała się zgięciu nóg, oceniła kształt czaszki i zrozumiała, na co patrzy. Zobaczyła ostatni rozdział swojej kolejnej książki, zatytułowany "Zaginiony krucyfiks Michała Anioła".
skrót wydarzeń czwartku
kalendarium







