Niedługo po ogłoszeniu przełomu w śledztwie dotyczącym zabójstwa 13-letniej Izabeli Strzałkowskiej internauci ustalili i upublicznili dane podejrzanego. W sieci pojawiły się jego imię i nazwisko, zdjęcia i profile w mediach społecznościowych. Ostro zareagowała prokuratura.
Tydzień temu prokuratura w Gdańsku ogłosiła, że udało jej się rozwikłać tajemnicę morderstwa z 2011 roku. Pod zarzutem zabójstwa 13-letniej Izy Strzałkowskiej policjanci zatrzymali 37-letniego mieszkańca Gdyni, który na pierwszym przesłuchaniu przyznał się do winy. Potem odmówił składania zeznań. Przez prokuraturę został określony tylko inicjałami: MS.
Tuż po ogłoszeniu sukcesu śledczych, w komentarzach na profilach lokalnych mediów na Facebooku, pojawiły się wpisy osób, które twierdziły, że znały podejrzanego osobiście, chodziły z nim do szkoły lub mieszkały na tym samym osiedlu. Internauci zaczęli podawać jego pełne nazwisko, odsyłać do jego profili społecznościowych oraz udostępniać zdjęcia zatrzymanego. Fotografie pobrane z jego profili społecznościowych, z zamazaną twarzą, opublikowały również niektóre lokalne media.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.









