Nie będę płakał po PiS-ie, jak się państwo domyślacie, ale z całą pewnością nie ma się z czego cieszyć - powiedział premier.

Donald Tusk podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w Głuchołazach został zapytany o rozłam w PiS. - Nie będę płakał po PiS-ie, jak się państwo domyślacie, ale z całą pewnością nie ma się z czego cieszyć, jak widzimy, co się dzieje z najważniejszą, największą partią opozycyjną. Wszyscy wolelibyśmy, żeby polityka wyglądała trochę inaczej - powiedział premier.

Szef rządu zwrócił uwagę na polityczną narrację, która towarzyszy wspomnianemu rozłamowi. - W ostatnich kilkunastu godzinach dowiedziałem się od niektórych polityków PiS-u, że pan Morawiecki jest moim agentem i agentem niemieckim. Tego się naprawdę nie spodziewałem, że aż tak daleko sprawy zajdą. Można by to wszystko obrócić w ponury żart, ale tak naprawdę nie pierwszy raz jesteśmy świadkami takiego wielkiego politycznego zamieszania i bałaganu. Uważam, że w polityce ludzie, którzy doprowadzają do nieustannych konfliktów i szamotaniny są po prostu niebezpieczni - powiedział premier.

Prezydium Komitetu Politycznego PiS zakazało swoim politykom uczestniczenia w organizacjach o charakterze politycznym, w szczególności w stowarzyszeniach Rozwój Plus oraz Po Pierwsze Polska. Członkowie zostali więc wezwani do wystąpienia z nich w ciągu siedmiu dni. "Niezłożenie oświadczenia w wyżej wskazanym terminie skutkować będzie konsekwencjami przewidzianymi w statucie, w tym utratą członkostwa w PiS" - informował rzecznik partii Rafał Bochenek.