Czy kiedykolwiek w Cannes czekano na film konkursowy z większym napięciem niż w 1981 r. na "Człowieka z żelaza"? W prasie festiwalowej pojawiło się hamletyczne pytanie: "Wajda or not Wajda?". Nie było pewne, czy film zdąży na zaplanowany pokaz. Film powstawał w niesłychanym tempie, w wyścigu z historią.

Mija 45 lat od premiery "Człowieka z żelaza" Andrzeja Wajdy. Przypominamy tekst, w którym Tadeusz Sobolewski pisze o tym, jak film został odebrany na festiwalu filmowym w Cannes, gdzie został nagrodzony Złotą Palmą.

Do ostatnich dni festiwalu trwały w Polsce prace nad montażem i udźwiękowieniem "Człowieka z żelaza". Władza wciąż wysuwała żądania nowych cięć cenzuralnych. Wajda niektóre z nich zaakceptował, po czym postanowił nie brać ich pod uwagę. Liczył się już tylko festiwal. To było coś więcej niż walka o prestiż i nagrodę. Wajda miał świadomość, że ten film, wychodząc w świat, staje się manifestem dobrej woli, aktem politycznym wielkiej wagi. Tego rodzaju grą z historią był już wcześniejszy o cztery lata "Człowiek z marmuru".

skrót wydarzeń dnia

kalendarium