28 maja 2026, 17:16

Premiera w 1973 roku nie zapowiadała międzynarodowego triumfu "Sanatorium pod klepsydrą". Film uznano za zbyt oniryczny i niezrozumiały, a jego sens ginął w rozbuchanej formie. Dopiero pokaz w Cannes odmienił jego los i wpisał go do historii kina. Cena tego sukcesu okazała się jednak wyjątkowo wysoka dla reżysera Wojciecha Jerzego Hasa.

Zespol Filmowy Silesia' / 9Zespol Filmowy Silesia'/Collection Christophel/East News

To on przeniósł na ekrany wiele kultowych dzieł literackich, w tym m.in. "Sanatorium pod Klepsydrą", będące swobodną adaptacją czterech opowiadań ze zbioru Brunona Schulza o tym samym tytule. W kinach produkcja zadebiutowała 11 grudnia 1973 roku i choć nie spotkała się z uznaniem rodzimych krytyków ani widzów, to szybko zrobiła furorę wśród zagranicznych odbiorców.

"Sanatorium pod Klepsydrą" mogło nie trafić na ekrany. Has, zanim wszedł na plan, mierzył się z wyzwaniami