25 lipca 2026, 07:10
Ogromny budżet, rozmach i praca na planie rozplanowana co do minuty - tak wyglądało kręcenie "Titanica". Jednego wieczoru zapanował jednak chaos. Do dziś tajemnicą owiana jest tożsamość sprawcy, który do tego doprowadził.
Twentieth Century Fox/Paramount Pictures/Lightstorm Entertainment/East News
Był 9 sierpnia 1996 roku. Ekipa "Titanica" tamtego dnia świętowała. Właśnie po blisko pięciu tygodniach pracy kończyły się zdjęcia na planie w Nowej Szkocji i filmowcy mieli przenieść się do Meksyku, gdzie czekał już na nich wielki basen. Ponieważ zostało jeszcze nieco ujęć do nakręcenia, nie było mowy o tradycyjnej imprezie. Zamiast napojów wyskokowych zaserwowano zatem w okolicy północy zupę ze skorupiaków. Była tak smaczna, że ludzie brali nawet po dwie dokładki. Szybko okazało się, że coś z daniem było nie tak.
Zobacz wideo Nakręcili inne zakończenie "Titanica". Aktor cieszył się, że Cameron tej sceny nie użył







