"To jest studnia bez dna", "Nie ogarniam, już nawet nie liczę" - mówią Warszawiacy o kosztach wychowania dzieci w mieście. A eksperci ekonomiczni dodają: - Gwałtownie wzrastają wydatki na edukację. Zaczynamy pod tym względem przypominać Korę Południową.

Monika i Paweł mieszkają w szeregowym domku na Targówku. On jest prawnikiem, pracuje w ochronie zdrowia, ona w mediach. Córka idzie właśnie do szóstej, a syn do drugiej klasy publicznej podstawówki. Ich domowy budżet właśnie przeorały wakacje. - Tylko na wyjazdy dzieci poszło 9 tysięcy złotych - mówi Monika.

I zaczyna wyliczać. 14-dniowy obóz harcerski córki, dzieci śpią w lesie pod namiotami, na łóżkach, które same zbijały z żerdzi - 1950 zł. - A to jest najtańsza część jej wakacji - podkreśla Monika. Potem córka jedzie na drugi obóz, komercyjnego organizatora. Też 14 dni, też w namiotach, ale w wersji glampingowej, czyli luksusowej, nad jeziorem na Mazurach. Koszt 4200 zł za dwa tygodnie. Dzieci wybierają sobie aktywności dnia: raz łucznictwo, innym razem kajaki albo nauka gotowania.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.