Gdy generał Piotr Pytel przestrzegał kilka lat temu na łamach "Wyborczej" że "Rosja już tu jest", wielu kręciło głową z niedowierzaniem. Dziś to twierdzenie trzeba traktować jak aksjomat.
Obrona polskiej demokracji jeszcze nigdy nie była prostsza. A my pogrążamy się w defetyzmie.
Prostsza? Nie zwariowałem. Polskie sprawy stały się bowiem czarno-białe, wręcz manichejskie. Nie ma już miejsca na symetryzowanie, uderzanie we własne piersi, przepraszanie za koszty transformacji ustrojowej sprzed trzech dekad, za Balcerowicza, za kasowanie połączeń i zamykanie komisariatów ćwierć wieku temu.
Obóz nazywający siebie „patriotycznym" nie czaruje Polaków – jak przed laty - hasłem przywracania ludziom godności i obietnicami nowych czy chociaż wyższych świadczeń socjalnych. Nie ma mowy o wstawaniu z kolan, skoku modernizacyjnym. Temat Centralnego Portu Komunikacyjnego jakoś umarł, „patrioci" nie mówią o milionie samochodów elektrycznych czy wodorowym hubie nad Wisłą.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.










