Dla niektórych turystów schroniska w Karkonoszach to tylko krótki przystanek w wędrówce po górach - byle odstać swoje w kolejce po kwaśnicę, zjeść i ruszać dalej. Ale są i takie, w których warto zatrzymać się na dłużej.

Karkonosze długo nie były zbyt przyjazne dla wędrowców. „Spano na sianie, gdzie unosił się silny, stęchły zapach, który przenikał do bielizny i ubrania, czyniąc nocleg mało przyjemnym. Goście spali zbiorowo na strychach bądź na dole w izbach; najczęściej na podłodze i bez światła" – pisał Jindrzich Ambroż, znawca tych gór.

Pasterze szybko jednak zorientowali się, że na turystach można zarobić. Zaczęli wynajmować pokoje w baudach, sprzedawać mleko i sery, wozić w góry chleb, piwo i gorzałkę.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

Materiał promocyjny