"Czy mógłby mi ktoś na jutro sprawdzić arkusz z polskiego? Najlepiej za darmo" - uczniowie publikują w sieci swoje matury i apelują o pomoc w napisaniu odwołania. U doświadczonych nauczycieli cena to nawet 500 zł. Efekt nie jest gwarantowany.

W Okręgowych Komisjach Egzaminacyjnych w całym kraju maturzyści sprawdzają swoje prace maturalne, licząc, że znalezione punkty otworzą im drogę na wybrane studia. Zgodnie z ustawą o szkolnictwie wyższym uczelnia powinna przeprowadzić dodatkową rekrutację dla osoby, której wynik matury zostanie podwyższony w wyniku odwołania. Tyle teorii. W praktyce kandydatowi na studia trudno liczyć na przyjęcie, jeśli o źle ocenionej maturze dowie się pod koniec listopada.

- Znam osoby z takimi terminami wglądów. Absurdów jest więcej. Uczeń, któremu zabrakło jednego punktu, by zdać maturę, i który ten punkt być może zdobędzie w wyniku odwołania rozpatrzonego w listopadzie, będzie musiał wcześniej pisać poprawkę - mówi Paweł Lęcki, polonista z Sopotu (termin poprawy matury to 24-25 sierpnia).

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.