To po prostu mały, niewdzięczny, uprzywilejowany gnój - mówi o Hamlecie Antek Sztaba, który zagrał go w jednym z najgłośniejszych spektakli sezonu.

Maja Staniszewska: W teatrach w Polsce mieliśmy w tym sezonie aż osiem adaptacji „Hamleta". Trzy z nich, w tym ta, w której grasz, rywalizują teraz na Festiwalu Szekspirowskim o Złotego Yoricka*. Dlaczego akurat „Hamlet", a nie "Makbet" albo „Ryszard III"?

Antek Sztaba: Nie mam pojęcia. Żyjemy w epoce remiksu. Pierwsza scena naszego spektaklu insynuuje, że za pomocą sztucznej inteligencji – albo braku naszej własnej – będziemy tylko powielać to, co już było. W kulturze hip-hopu powszechne jest samplowanie dawnych utworów, wrzucanie ich w pętle. Taki recykling z zaskakującym często efektem.