Sylwia Żywicka od lat pracuje w miejscu, w którym szkolne wymagania spotykają się z emocjami młodego człowieka – w Technikum TEB Edukacja w Olsztynie. Pedagog, trenerka kompetencji społecznych i edukatorka, przez dekadę związana z olsztyńską Policją, gdzie zajmowała się profilaktyką społeczną oraz problemami osób nieletnich. W rozmowie opowiada o tym, dlaczego stres nie zawsze jest wrogiem, czemu edukacja domowa nie stanowi recepty na każdy szkolny kryzys oraz jak dać nastolatkowi coś ważniejszego niż gotową odpowiedź: poczucie bezpieczeństwa, sprawczość i pewność, że nie zostaje sam ze swoim lękiem.
Z jakimi problemami najczęściej przychodzą dziś do Ciebie uczniowie?Sylwia Żywicka: Gdybym miała generalizować powiedziałabym chyba o samotności. Nie zawsze tej dosłownej, bo młodzi ludzie bywają otoczeni rówieśnikami, rodziną, są stale online. Chodzi raczej o pytanie, czy potrafią być sami ze sobą, czy lubią siebie, czy czują się akceptowani i czy mają poczucie, że ktoś naprawdę ich widzi.Za tym kryją się różne trudności: obniżony nastrój, konflikty, problemy w relacjach, lęk przed oceną, potrzeba bycia zauważonym i docenionym. Nie tylko przez rówieśników, także przez rodziców, nauczycieli i innych dorosłych obecnych w życiu młodego człowieka.Czy współczesna młodzież różni się od poprzednich pokoleń?







