Dzieci jadą na obóz i uczą się przetrwania. "Dostają saperkę i kopią latryny"

19 lipca 2026, 18:33

- Ja zawsze powtarzam to rodzicom. Jak chcą nauczyć dziecko samodzielności, niech wyślą je na obóz harcerski. Tydzień w totalnej głuszy, bez dostępu do cywilizacji, szybko weryfikuje to, co jest w życiu ważne. Nie telefon i scrollowanie, lecz właśnie własne umiejętności - opowiada Justyna, zastępowa w jednym z hufców ZHP. - Przyjeżdżają do nas dzieciaki, które nigdy nie trzymały w ręku noża, a tu muszą obrać worek ziemniaków. Dostają saperkę i muszą wykopać latrynę, przynieść chrust do ogniska. Najpierw jest szok, czasem płacz, potem już tylko duma i zadowolenie - dodaje.

Fot. shutterstock / GenOMart

Moja rozmówczyni chce pozostać anonimowa, bo jak mówi, coraz częściej spotyka się z hejtem. - Ludzie nie rozumieją, czym jest harcerstwo. Sama dostaję komentarze, że zamiast zachowywać się jak dorosła baba, bo prawie 40 lat na karku, to latam z dzieciakami po lesie i "bawię się w wojenkę" - opowiada. - No i też tu nie brakuje tych przykrych sytuacji. W zeszłym roku utopił się jeden z harcerzy, dwa lata wcześniej w Szuszku zginęły dwie młode dziewczyny. Potem czytałam w sieci komentarze, które były dość przykre i bardzo niesprawiedliwe, często też mijające się z prawdą. Bo to nie jest tak, że dajemy dzieciakom nóż i mówimy: 'radź sobie sam' - dodaje.