- Ja zawsze powtarzam to rodzicom. Jak chcą nauczyć dziecko samodzielności, niech wyślą je na obóz harcerski. Tydzień w totalnej głuszy, bez dostępu do cywilizacji, szybko weryfikuje to, co jest w życiu ważne. Nie telefon i scrollowanie, lecz właśnie własne umiejętności - opowiada Justyna, zastępowa w jednym z hufców ZHP. - Przyjeżdżają do nas dzieciaki, które nigdy nie trzymały w ręku noża, a tu muszą obrać worek ziemniaków. Dostają saperkę i muszą wykopać latrynę, przynieść chrust do ogniska. Najpierw jest szok, czasem płacz, potem już tylko duma i zadowolenie - dodaje.