Załóżmy, że organizujesz ślub zgodnie ze wszystkimi dawnymi zasadami. Narzeczony nie może zobaczyć sukni, świadków trzeba wybrać bardzo ostrożnie, a po weselu wypada jeszcze zasuszyć bukiet. Brzmi trochę jak instrukcja do gry, w której łatwo stracić wszystkie punkty? Dawniej wiele osób naprawdę wierzyło, że nawet drobiazg może przesądzić o przyszłości małżeństwa. I właśnie dlatego ślubne zabobony są dziś tak fascynującą podróżą do świata dawnych wyobrażeń. Z przyjemnością was w nią zabiorę.

Zobacz wideo Młodzi pobierają się coraz później

Ślub jak pole minowe. Wystarczył jeden błąd i zaczynało się zamartwianie

Gdy zbierze się wszystkie dawne ślubne tradycje do kupy, łatwo zauważyć, że panna młoda miała przed ceremonią naprawdę sporo na głowie. Wystarczyło założyć nie tę biżuterię, spojrzeć w lustro w nieodpowiednim momencie albo pozwolić narzeczonemu choćby przez sekundę zobaczyć suknię, a starsze ciocie już wiedziały swoje. Przypadków podobno nie było. Nawet najmniejszy szczegół miał coś zwiastować, a niemal każdy element ślubnej stylizacji niósł ze sobą ukryte znaczenie.

Największe emocje? Oczywiście suknia. Pan młody nie mógł zobaczyć jej przed ceremonią, nawet jeśli miałoby to być zupełnie przypadkowe spotkanie na klatce schodowej. W przeciwnym razie zakochanym miał grozić pech w małżeństwie. I tyle wystarczało, żeby dmuchać na zimne.