Radosław Majecki ostatnie kilkanaście miesięcy we Francji ma do zapomnienia. Bramkarz praktycznie nie grał w Breście, a po powrocie do AS Monaco nic nie zapowiadało, by miał dostać więcej minut. Z tego powodu jednokrotny reprezentant Polski zdecydował się na kolejne wypożyczenie - zagra w klubie znanym z Ligi Mistrzów, prowadzonym przez Ricardo Sa Pinto.

BAPTISTE KERRIEN/SIPA/PressFocus

- Nigdy nie rozmawialiśmy z Monaco o ewentualnym powrocie (z wypożyczenia - red.). Nie jestem tu po to, żeby wystawiać Radka na próbę, dla niego to przede wszystkim problem mentalny. W tej chwili Greg(oire Coudert - red.) jest numerem jeden, ale to prawda, że rozważamy taką możliwość - mówił Gregory Lorenzi, dyrektor sportowy Brestu, pod koniec grudnia zeszłego roku o Radosławie Majeckim. Ten zaczynał sezon w podstawowym składzie, ale zawodził, a po kontuzji z listopada już nie wszedł do bramki. Do macierzystego klubu wracał z podkulonym ogonem, lecz dostał kolejną szansę na pokazanie swej wartości.

Zobacz wideo

Radosław Majecki poszuka minut poza AS Monaco. Przechodzi od niedawnego uczestnika Ligi Mistrzów