16 lipca 2026, 07:00
Lekarze bez Granic opublikowali raport "Bezpiecznego miejsca, by leczyć, już nie ma" pokazujący regularne, precyzyjne ataki sił rosyjskich na placówki ochrony zdrowia i personel medyczny w Ukrainie. Ostrzeliwanie szpitali, ciągłe zagrożenia atakami dronów i brak personelu doprowadziły do kryzysu w dostępie do opieki zdrowotnej.
Fot. REUTERS/Valentyn Ogirenko
Od początku pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku do końca 2025 roku Światowa Organizacja Zdrowia odnotowała 2 811 ataków na placówki opieki zdrowotnej. Ukraińskie Ministerstwo Zdrowia informuje, że w tym samym okresie siły rosyjskie uszkodziły lub zniszczyły ponad 2 500 placówek medycznych, a 327 z nich zostało całkowicie zniszczonych. Lekarze bez Granic w podobnym okresie odnotowali 20 ataków na wspierane przez nich placówki medyczne - cztery szpitale zostały całkowicie zniszczone, a siedem baz karetek pogotowia musiało zostać opuszczonych. Organizacja straciła też dostęp do ponad 80 wsi w sześciu regionach, które wspierała za pomocą klinik mobilnych podstawowej opieki zdrowotnej.
- Ataki te są zbyt regularne, zbyt częste i zbyt precyzyjne, by można je było uznać za przypadkowe. To nie jest zbieg okoliczności, gdy szpitale są wielokrotnie atakowane, karetki pogotowia stają się celem precyzyjnych ataków dronów, a pracownicy ochrony zdrowia giną w drodze, chcąc przekazać leki w wyraźnie oznakowanych pojazdach. To jest schemat, a za schematami kryje się zamierzony cel - mówi Robin Meldrum, szef misji Lekarzy bez Granic w Ukrainie.








