Ryanair w sprawie opłaty za bagaż odesłał pasażerkę do urzędu, a urząd odpowiada: "To nie nasza sprawa". Na lotnisku też nie da się dyskutować. Pani Angelice obsługa kazała płacić za wystające od plecaka szelki. Teraz się odwołuje.
Ciąg dalszy tej historii pokazuje, jak bardzo bezradny jest pasażer w konflikcie z linią lotniczą.
Jak pisaliśmy na łamach "Wyborczej", pani Angelika, która z Krakowa leciała linią Ryanair do Cagliari, na Sycylii dostała opłatę za nadbagaż (260 zł). Obsługa linii zarzuciła jej, że z plecaka, który włożyła do stelaża kontrolującego wymiary, minimalnie odstają szelki. Poszkodowana nie zgadza się - zrobiła zdjęcia i nagrała film (publikujemy go niżej). Teraz próbuje się odwołać.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Materiał promocyjny








