Nie ma szkoły ponadpodstawowej w Warszawie, z której nie mielibyśmy pacjenta. Mówienie, że dziecko, które skończyło podstawówkę, nie zna nikogo, kto bierze narkotyki, to robienie z siebie idioty.

– Pierwsza klasa liceum. Impreza przyjaciółki. Myślałam: „Boże, to się dzieje! My też to w końcu robimy!". Byłyśmy ze trzy lata spóźnione. Znajomi zaczęli palić marihuanę w gimnazjum albo podstawówce. W poprzedniej szkole było dużo kampanii antynarkotykowych. Słyszałam, że ludzie raz zapalą zioło i trafiają do psychiatryka, skaczą z okna, uzależniają się. Stresowałam się. Robiłyśmy z tego taaaaką konspirę! – 18-letnia Kamila otwiera szeroko oczy.

Przyjaciółka załatwiła marihuanę. Zapłaciły 50 złotych za gram. Wypaliły 0,8.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

skrót wydarzeń dnia