Od dwóch lat Argentyńczycy żyją w szokowej terapii ultraliberalnego kapitalizmu. Szok jest głęboki, gospodarka się powoli dźwiga. Ale zbawiennych owoców poniesionych ofiar Argentyńczycy wciąż nie widzą.
Kiedy dwa lata temu prezydent Javier Milei obejmował władzę, obiecywał odrodzenie Wielkiej Argentyny, niczym Donald Trump Wielkiej Ameryki. Zapowiadał walkę na śmierć i życie przeciw "przestępczej kaście", która przez kilkadziesiąt lat wpędzała kraj w chroniczną biedę. Niczym prorok anarcho-turbo-kapitalizmu twierdził, że uwolni gospodarkę i przedsiębiorczość z kleszczy opresyjnego wszech państwa. Przyrzekał drastyczne okrojenie Lewiatana, rozdętego i obrosłego w klientelistyczną torbiel.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
kalendarium
Kultura









