Nietrudno uwieść millenialsów wspomnieniami chrupków o smaku toffee, strzelających na języku lodów czy chleba z serem z mikrofali. Trudniej z tych wspomnień zbudować coś oryginalnego.

To banał, ale warty przypomnienia – w jedzeniu nie chodzi tylko o jedzenie. Na naszych talerzach lądują kalorie, białko czy witaminy, ale też atrybuty klasowej przynależności, startery nostalgii, spoiwa wspólnoty, obiekty pożądania i fetysze samokontroli. Sprawa smaku bywa sprawą wagi państwowej albo tożsamościową deklaracją.

Justyna Hrycyk wie to doskonale. Jej "Girl Dinner" to traktat o żarłoczności: odkrywanej, tłumionej, celebrowanej. Książka, którą czyta się ze zmysłową przyjemnością, nawet jeśli to przyjemność na granicy mdłości. Jak zjedzenie całej paczki chrupków Cheetos Flaming Hot.

Agata Żelazowska dla Klubu "Wyborczej"

kalendarium