Podczas pisania tego tekstu zjadłam trzy rameny, dwie porcje ryżu z masłem, porcję tteokbokki i zupę botwinkową. Nie wiem, czy to jeszcze research, czy już uległość wobec literatury. Wiem, że było warto.
Przepis na odpoczynek idealny? Azjatycka książka, w której jedzenie gra główne skrzypce, wycieczka na bazarek po lokalne składniki, ugotowanie ulubionego dania i pałaszowanie go wieczorną porą podczas oglądania koreańskiego lub japońskiego serialu.
W azjatyckich książkach jedzenie wygląda szczególnie uwodzicielsko, bo nie jest tylko dodatkiem do fabuły. Jest językiem. Ktoś gotuje, bo nie umie przeprosić, ktoś zapamiętuje cudze ulubione przystawki, bo tak okazuje miłość, a ktoś inny je łapczywie, bo przez lata odmawiał sobie przyjemności. Smak uruchamia pamięć, ale też apetyt na życie.
wydarzenia poniedziałku
Kultura






