9 lipca 2026, 16:48
Według medialnych doniesień Rosja miałaby planować prowokację skierowaną przeciwko wschodniej flance NATO, w tym Polsce. Sojusz skomentował te informacje. "Sekretarz generalny Mark Rutte wielokrotnie podkreślał, że zdolność i determinacja NATO do obrony każdego sojusznika są absolutne" - przekazali przedstawiciele NATO.
Fot. REUTERS/Stoyan Nenov
Na początku lipca Onet opublikował artykuł, który później został omówiony także w brytyjskim "The Telegraph", mówiący o ostrzeżeniach, jakie Amerykanie mieli przekazać Polsce. Według informacji zdobytych przez portal Stany Zjednoczone miały kilkukrotnie informować Warszawę o tym, że Rosjanie mogliby planować prowokację wymierzoną w państwa NATO. "Kolejne źródło, tym razem z otoczenia prezydenta Nawrockiego, wskazuje, że Amerykanie podczas narad z udziałem szefów Sztabów Generalnych 'systematycznie informują Polskę o coraz to nowszych rosyjskich planach konwencjonalnego zaatakowania wschodniej flanki NATO, z których Polska absolutnie nie jest wyłączona'" - czytamy w tekście Onetu. Autor artykułu, Witold Jurasz, podkreślał jednak, że nie chodziłoby o pełnoskalową inwazję, ale o "ograniczoną w skali militarną prowokację".
Do tych doniesień odniósł się niedługo później Donald Tusk. - Pamiętacie, gdy wiele tygodni temu mówiłem, że istnieje realne zagrożenie rosyjskimi prowokacjami, to dostałem od niektórych z państwa po głowie. Od tego czasu usłyszeliśmy tego rodzaju komunikaty od wszystkich możliwych służb wywiadowczych państw UE, NATO w tym regionie - powiedział szef rządu.











