Goście szczytu NATO w Ankarze dostali od prezydenta Turcji prezenty - spersonalizowane rewolwery i amunicję. Część przywódców zostawiła nietypowy upominek w ambasadach swoich państw, natomiast Karol Nawrocki przywiózł broń do Polski. Zgodnie z deklaracją prezydenckiego ministra, rewolwer trafi do "odpowiedniego miejsca, magazynu, tak, aby był bezpieczny i uszanowany jako prezent prezydenta Turcji dla Rzeczypospolitej".

- Rzeczywiście, prezydent Erdogan każdemu ze swoich gości prezydentów ofiarował tego typu prezent. Nie wiem, czy to replika, czy to oryginał. Na pewno nikt nie będzie z niego strzelał - mówił w czwartek rano w RMF FM szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz.

- Zdaje się, że ten prezent został skierowany przez Kancelarię Prezydenta RP na lotnisku na Okęciu do odpowiedniego oclenia i zbadania prawnego, by wszystko było zgodnie z przepisami prawa. Jasne jest, że jeśli otrzymuje się prezent, w dyplomacji nie zwykło się odmawiać - mówił współpracownik Karola Nawrockiego. Przydacz zapowiedział, że prezent trafi do "odpowiedniego miejsca, magazynu, tak, aby był bezpieczny i uszanowany jako prezent prezydenta Turcji dla Rzeczypospolitej".

Brytyjski premier Keir Starmer przyznał wcześniej w rozmowie z dziennikarzami, że turecki prezydent wręczył każdemu przywódcy państw NATO rewolwer z wygrawerowanym imieniem i nazwiskiem otrzymującego oraz pudełko z amunicją i zestaw do czyszczenia broni. Erdogan dołączył również do prezentu notę zwalniającą broń z kontroli eksportowych.