Dla wszystkich, którzy obserwują z empatią dramaty i tragedie Ukraińców za naszą wschodnią granicą, decyzja MKOl o powrocie Rosjan na igrzyska olimpijskie jest niezrozumiała i niesprawiedliwa.
MKOl zezwolił na udział Rosjan w igrzyskach olimpijskich, to znaczy – w formalnym języku "rodziny olimpijskiej" – uchylił zawieszenie Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego (RKO), które obowiązywały od października 2023 r.
Oznacza to, że Rosjanie będą mogli wystartować w igrzyskach w Los Angeles jako reprezentanci swojego ojczystego komitetu olimpijskiego, a nie jako sportowcy neutralni. Póki co bez flag i bez hymnu – to zapewne kwestia czasu - ale już z godłem rosyjskiego komitetu. Nikt nie będzie już sprawdzał czy jakiś rosyjski sportowiec jest putinistą, czy szerzy propagandę wojenną, czy należał lub należy do klubu działającego pod egidą resortów siłowych, czy był lub jest żołnierzem. A tak było podczas igrzysk w Paryżu, Pekinie i Mediolanie.
Dla wszystkich, którzy obserwują z empatią dramaty i tragedie Ukraińców za naszą wschodnią granicą, decyzja MKOl jest niezrozumiała i niesprawiedliwa.
W jej wyniku reprezentanci państwa, które najechało na Ukrainę; którego armia dokonywała i wciąż dokonuje zbrodni na narodzie ukraińskim; którego siły powietrzne bombardują cele cywilne na terenie Ukrainy z pełną premedytacją, aby zastraszyć zmaltretowane wojną ukraińskie społeczeństwo; które okupuje część suwerennej Ukrainy; które zniszczyło ukraińskie obiekty sportowe, będą mieli niemal takie samo prawo występu na igrzyskach olimpijskich, jak ich ofiary. Taką decyzję podjęła organizacja, która ma równość wypisaną na sztandarach!












