Gdyby nie współpraca oskarżonego z wymiarem sprawiedliwości, prokuratura nie ustaliłaby sprawców wielu przestępstw - stwierdziła sędzia Barbara Kempińska-Krawczyk, kończąc proces dotyczący największej kradzieży w historii polskiej przestępczości zorganizowanej.

48-letni Grzegorz L. był najmłodszym szefem grupy przestępczej na Śląsku. Gang założył w wieku 18 lat i specjalizował się we włamaniach. Przez lata współpracował z najbardziej znanymi śląskimi przestępcami, zajmował się też porwaniami dla okupu. W 2002 r. został zatrzymany przez Centralne Biuro Śledcze Policji, a potem skazany na siedem lat więzienia.

Po wyjściu na wolność zatrudnił się w kopalni Bielszowice i rok pracował jako górnik. Kiedy dowiedział się, że komornik zajął mu konto, bo nie zapłacił zasądzonych grzywien i nawiązek, „Młody" znowu zaczął kraść. Najpierw okradł kilka mieszkań, a potem włamał się do domu mieszkańca Gliwic, który pożyczał pieniądze na lichwiarski procent. L. otworzył jego sejf i zabrał prawie 300 tys. zł. - Wtedy powiedziałem chłopakom na mieście, że wracam do gry – powiedział „Wyborczej" „Młody".

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.