On też szedł w tamtą stronę, dopóki nie został ojcem. Młoda, przypadkowa dziewczyna urodziła mu dziecko i coś w nim pękło, a może przeciwnie.

Ojciec umarł, gdy miałem dwa lata. Od tej pory śmierć była jak cień, który najpierw bawił się ze mną w chowanego, potem popychał do brawury, a dziś każe układać fotografie i słowa. Idę przez życie z tym cieniem — raz jak z baśnią, raz jak z rachunkiem sumienia — i uczę się, że to on nadaje światu miarę czułości.

Kiedy miałem dwa lata, ciemny kir spadł na mój kolorowy świat i zdławił w nim oddech. Wyobrażam sobie, że jako mały chłopiec biegałem po mieszkaniu, dostając za nic uśmiechy i uwagę. Było mnie wszędzie pełno; wystarczyło, że się pojawiłem, a dorośli cieszyli się na mój widok. Sama obecność wystarczała, by chcieli mnie przytulić.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

kalendarium