Gdy nagrał ten utwór, pracował na budowie i "zarabiał dolara i 25 centów". Sukces go zaskoczył
5 lipca 2026, 12:04
Gdy nagrywał cover tej piosenki, już od 17 lat działał w branży. Choć Mickey Gilley nie spodziewał się sukcesu, jego wersja "Room Full of Roses" błyskawicznie podbiła serca słuchaczy. Dla artysty, który w tamtym czasie wciąż pracował fizycznie, to było spełnieniem najskrytszych marzeń. I pomyśleć, że zrobił to tylko dla zabawy.
Mickey Gilley, Republic Country Club / Wikimedia Commons (CC BY 2.0)
Choć uwielbiał śpiewać i robił to od dziecka, wcale nie myślał o robieniu kariery, bo to wydawało mu się poza jego możliwościami. Mickey Gilley swoją pasję realizował, śpiewając w barach i klubach nocnych w Nowym Orleanie, z czego jednak nie był w stanie się utrzymać. By zarobić na życie, za dnia musiał więc pracować na budowie. - Zarabiałem dolara i 25 centów za godzinę - opowiadał w rozmowie z "Santa Fe New Mexican". Do tego, by potraktować muzykę nieco poważniej zainspirował go natomiast Jerry Lee Lewis, który w tamtym czasie miał już na koncie pierwsze duże sukcesy.







